19.04.2014

Spotkanie warszawskich blogerek + recenzje kosmetyków

 8 marca odbyło się kolejne spotkanie warszawskich blogerek, tym razem w restauracji Akademia. Organizatorkami były Kasia i Dominika, które spisały się świetnie!







Jeśli chodzi o samo miejsce, to muszę przyznać, że byłam nim zachwycona! Przepiękny, prosty i jasny wystrój wnętrz, miła obsługa i (co najważniejsze) pyszne jedzenie! Dawno nie jadłam tak dobrego tiramisu jakiego przyszło mi skosztować w Akademii :)





















Tym razem także otrzymałyśmy kosmetyki do przetestowania. Było ich sporo, dlatego dużo czasu zajęło mi skorzystanie z każdego z nich :) Jednak z czystym sumieniem mogę się z Wami podzielić moją rzetelną opinią na ich temat.


Bath&Body Works - mgiełka do ciała, pachnie przepięknie, idealnie wpasowała się w mój gust, z pewnością zacznę ją kupować, a może znajdę też inne zapachy, które tak mi się spodobają? ;) Mały, perfumowany balsam do ciała - także urzeka zapachem, to jego największy atut. Pasuje mi też to, że jest poręczny, mogę go zawsze mieć w torebce. Najmniej jednak przypadł mi go gustu antybakteryjny żel do rąk. Mam atopowe zapalenie skóry, dlatego tak wysuszający produkt, zupełnie nie jest dla mnie :(


BODETKO LASH - odżywka do rzęs, w formie eyeliner'a, którą należy nakładać na noc. Stosuję od ok. miesiąca i jak na razie widzę minimalne rezultaty, rzęsy są troszeczkę dłuższe, jednak wiem, że muszę poczekać jeszcze kilka miesięcy zanim zobaczę oczekiwany efekt :)


PAT&RUB - stali bywalce na spotkaniach blogerek. Tym razem otrzymałyśmy balsamy do ust, sama mam już dwa takie i wiem, że jeszcze w niejeden się zaopatrzę :) Mgiełka do ciała będzie świetna na cieplejsze dni, ma delikatny zapach, nie jest ciężka, więc będzie idealnym rozwiązaniem na lato! Widząc olejek do kąpieli, na początku się zasmuciłam, ponieważ w domu mam kabinę prysznicową i niestety nie posiadam wanny. Jednak rozwiązaniem takiego problemu jest możliwość stosowania olejku na ciało, tak jak balsamów pod prysznic, które nakłada się po umyciu ciała i spłukuje! Dzięki temu zaoszczędzam dużo czasu każdego ranka, kiedy spieszę się na uczelnię.


 SORAYA - ta firma wysłała nam najwięcej kosmetyków do testowania. Krem hialuronowy do twarzy na dzień i serum hialuronowe do twarzy na dzień i na noc - lekkie nie obciążają mojej cery, jednak nie mogę się wypowiedzieć na temat ich właściwości przeciwzmarszczkowych, ponieważ mam tylko 20 lat i na szczęście nie potrzebuję jeszcze takiej kuracji :) Za to serum rozświetlające sprawdza się fantastycznie, cera wygląda zdrowo i świeżo, jest rozświetlona, ale się nie błyszczy! Żel pod prysznic - świeży, o ładnym zapachu, jednak dla mojej atopowej skóry jest zbyt wysuszający. Najbardziej jednak przypadł mi do gustu morelowo-orzechowy peeling do twarzy. Ma bardzo małe i delikatne granulki, dzięki którym skóra nie jest czerwona i podrażniona po zabiegu.



THE BODY SHOP - mini żele pod prysznic to idealne rozwiązanie na krótkie wyjazdy. Pachną świetnie, są poręczne. Zaopatrzę się w takie na najbliższą majówkę, dzięki czemu oszczędzę trochę miejsca w walizce :) Kredy do włosów niestety jeszcze nie miałam okazji użyć, zostawię ją na lato, być może wtedy zaszaleję z kolorami na włosach ;)


Żel pod prysznic firmy Apart jest bardzo wydajny i ma świetny, tropikalny zapach. Błyszczyk firmy Delice ma delikatny kolor, co bardzo mi odpowiada! Nie jest tłusty, jednak na wietrzną pogodę się nie nadaje, wszystkie kosmyki włosów przyklejają mi się do ust :(


MANUFAKTURA KOSMETYCZNA - firma, która nie produkuje konkretnych kosmetyków, a ma w ofercie czyste, naturalne składniki, których można używać bezpośrednio na ciało/włosy lub dodawać do innych kosmetyków, żeby ulepszyć ich działanie. Olejek arganowy świetnie odżywia zniszczone końcówki, nie obciążając ich (oczywiście jeśli nie przesadzimy z ilością). Za to masło shea można dodawać do balsamu do ciała, co ulepszy jego właściwości nawilżające.


Świeczki zapachowe ze sklepu mojedekorowanie.pl oraz suplementy diety od BioGarden.


SKINCODE - regenerujący krem do twarzy na noc, poprawia koloryt i odżywia cerę, za to krem na noc pod oczy sprawia, że delikatna skóra w okolicach oczu jest bardziej miękka i wygładzona.

 
LILEY - kupon zniżkowy na krem do twarzy i krem pod oczy, który można samemu zaprojektować! Świetna zabawa, a krem, który same stworzycie na pewno spełni Wasze oczekiwania :)


A na koniec fantastyczne, ręcznie robione słodycze od firmy Cukier Lukier! Kolorowe, ślicznie wyglądające i smakujące (!) cukierki i lizaki przypadną do gustu nie tylko maluchom, ale wszystkim, którzy się na nie skuszą. Jeden z ich sklepów znajduje się 3 minuty od mojego wydziału, więc od spotkania jestem tam stałym bywalcem :)

Na spotkaniu pojawiły się:
1. ermako.com

2. stylejunkie.pl


3. smallrosie.pl


4. iamlika.pl


5. thepolaroidbook.net


6. collectionofhours.blogspot.com


7. anetaaneta.blogspot.com


8. feverforfashion.pl


9. oczami-kasi.blogspot.com


10. miss-cosmo15.blogspot.com


11. marionetkamody.pl


12. powerpinkyx.blogspot.com


13. thepolaroidbook.net


14. pattpuzzle.blogspot.com


15. patriszjafashion.blogspot.com


16. negativepositives.blogspot.com


17. heywolke.blogspot.com


18. szafaoli.pl


19. Rasz-rush.blogspot.com




fot. Karolina Żebrowska thepolaroidbook.net Ola Skorykow stylejunkie.pl oraz Marta Syczewska www.smallrosie.pl

21.12.2013

New in: cosmetics

Dziś troszkę o nowościach w mojej kosmetyczce. Po ostatnim spotkaniu z warszawskimi blogerkami miałyśmy okazję przetestować kilka nowości z rynku kosmetycznego, dlatego dopiero teraz mogę zdać rzetelną recenzję i własne odczucia po korzystaniu z tych produktów :)


Na początek nowości firmy IsaDora, a mianowicie Mascara 2.0, eyeliner w żelu oraz szminka w płynie COLOR CHOCK. Tusz jest wystarczająco dobry dla mnie. Mam króciutkie i słabe rzęsy, więc wybór jest dla mnie dużym problemem. Zawsze przed nałożeniem mascary "tuszuję" rzęsy dwa razy (!) jasną odżywką. Niestety tylko wtedy widać jakikolwiek efekt. Mascara 2.0 jest dobra do makijażu dziennego, a do wieczorowego, mocnego, smoky eyes może być niestety dla niektórych niewystarczająca.
Pierwszy raz miałam styczność z eyelinerem w żelu, ponieważ zawsze używałam tego w płynie z cienkim pędzelkiem i nie potrzebowałam zmiany. Teraz miałam okazję spróbować i muszę przyznać, że się do niego powoli przekonuję. Kreska jest bardziej miękka, ale niestety o wiele dłużej go "nakładam" i muszę zużyć więcej kosmetyku na jednorazowy makijaż. Jednak jako fanka eyelinerów jestem naprawdę zadowolona.
Na końcu mój faworyt - szminka w płynie Color Chock. Ma fantastyczną konsystencję, wręcz idealną!Posiadam kilka szminek w takiej postaci, jednak wszystkie są rzadsze od tej, przez co efekt końcowy jest gorszy. Ta mnie zachwyciła i jestem pewna, że skuszę się na inne kolory z tej serii ;)


Kolejnym produktem są perfumy firmy Mary Kay. O samej firmie opowiadała nam Pani Aleksandra Gelo-Piesta, która odwiedziła nas na spotkaniu. Firma nie jest aż tak bardzo znana w Polsce, jednak jest godna uwagi. Polecam zapoznanie się z ich ofertą, bo mają naprawdę zachęcające kosmetyki najwyższej jakości. Z każdą konsultantką można umówić się na indywidualne spotkanie, na którym dobierze ona kolor podkładu, pudru oraz doradzi w kwestii całego makijażu odpowiedniego dla urody i karnacji. Kosmetyki także można zwrócić w ciągu 14 dni od daty zakupu, jeśli nam się nie spodobają, uczulą nas etc.
Wracając do samych perfum - jest to najnowszy zapach marki, słodki, kobiecy, bardziej "na wieczór" niż "na dzień". Choć całym sercem od kilku lat jestem oddana zapachowi Burberry London, chętnie używam Belara Midnight. Oczywiście Burberry zostaną ze mną już chyba na zawsze, ale nowy zapach to zawsze miła odmiana :)


Odżywka keratynowa do paznokci firmy Delawell była jak zbawienie na moje łamliwe i słabe pazurki. Cały czas mam pomalowane kryjącym lakierem, jednak za każdym razem, gdy je zmywam, widać wszystkie przebarwienia i złamania. Przez tydzień używałam odżywki i widzę znaczną poprawę. Polecam wszystkim, którzy chcą wzmocnić swoje paznokcie. Produkty tej firmy możecie znaleźć m.in. w drogeriach Hebe.
Kosmetyki do włosów NO INHIBITION zagościły na spotkaniu dzięki Mariuszowi Szymojko, który prowadzi Studio Fryzur. Mam długie włosy i uwielbiam testować produkty przeznaczone do ich pielęgnacji, więc muszę przyznać, że efekt, którego spodziewałam się po owych kosmetykach był taki jak zakładałam. Włosy są miękkie i lśniące. Nie bez powodu produkty tej firmy używane są w salonach fryzjerskich.


Najnowszy krem marki SOTHYS z żeń-szeniem syberyjskim. Roślina o cudownych właściwościach i wyjątkowych składnikach aktywnych, występująca na zimnych i trudno osiągalnych terenach Syberii. Obok Żeń-szenia syberyjskiego w całej linii zastosowano także bogactwo składników pozyskiwanych z Rokitnika (Hippophae rhamnoides) zwanego ananasem syberyjskim i z liści chilijskiego krzewu Boldo (Pneumus boldus). Krem przeznaczony jest dla skóry suchej (wersja komfortowa) oraz mieszanej i tłustej (wersja lekka). Dzięki innowacyjnym składnikom aktywnym, produkt doskonale rozświetla cerę ujawniając jej młodzieńczy i pełen energii wygląd. Jestem z niego bardzo zadowolona, nie obciąża mojej cery, a skóra jest gładka i miękka w dotyku.



Produktów marki SOTHYS niestety nie można kupić w drogeriach. To francuska firma, której kosmetyki wykorzystywane są do zabiegów w spa. Jedynym dystrybutorem kosmetyków tej marki jest firma Beauty Trade, a do zabiegów wykorzystuje je Salon & Day Spa ESCAPE. W swojej ofercie posiadają oni także produkty marek Decleor i CARITA. Niektóre z nich możecie spotkać m. in. w drogeriach Douglas.


Próbki kosmetyków od firmy Love me green były dokładnie takie jak myślałam - świeże, naturalne i dobrej jakości. Bardzo przyjemne kosmetyki, w przystępnych cenach. Polecam wszystkim, którzy cenią naturalne i organiczne składniki.


Na koniec zostawiłam najlepsze :) Seria kosmetyków do włosów firmy Pilomax. A tak dokładniej to dwie serie - jedna do włosów jasnych, a druga do ciemnych. Każda z nich zawiera 2-stopniowy program pielęgnacji oraz 3-stopniowy program regeneracji. Kosmetyki stosuję codziennie, 3 dni pielęgnacja (szampon i odżywka), 1 dzień regeneracja (szampon, maska i odżywka bez spłukiwania w spray'u). Muszę przyznać, że jestem zachwycona. Miałam już okazję używać kosmetyków Pilomaxu, dlatego z pełnym zaufaniem podeszłam do tej linii. Włosy są miękkie, lśniące i (co najważniejsze dla mnie) "sypkie". Miałam pewne opory co do programu regeneracji, ponieważ bałam się się, że 10-cio minutowa maska na włosy, a po niej jeszcze odżywka bez spłukiwania, sprawią, że włosy będą ciężkie i szybko się przetłuszczą. Nic z tych rzeczy! Nawet po takiej "dawce" kosmetyków włosy nadal są lekkie. Całą serię kosmetyków tej firmy polecam wszystkim, którzy szukają szybkiej regeneracji dla swoich włosów, ale także tym, którzy po prostu lubią testować nowości na głowie ;)

fot. Style Junkie